• 3

    Stowarzyszenie Artystów Polskich

    Read more
  • 1

    Stowarzyszenie Artystów Polskich

Stowarzyszenie Artystów Polskich

 

Stowarzyszenie zrzesza twórców, kompozytorów (muzyki współczesnej), muzyków, fotografików, literatów, poetów i animatorów kultury.

 

Ta interdyscyplinarna współpraca ma kluczowe znaczenie w naszej działalności. Wydaje nam się, że jest konieczne by młody twórca wychodził poza ścisły krąg własnego środowiska, poznał inny sposób twórczego myślenia, inną materię i filozofię. Wierzymy w siłę rozmaitości, dlatego powołaliśmy w 2007 na krakowskim Kazimierzu Stowarzyszenie, skupiające artystów różnych dziedzin oraz animatorów kultury, ludzi którym kondycja współczesnej sztuki nie jest obojętna. Wreszcie obywateli aktywnie uczestniczących w życiu kulturalnym kraju, realizujących się twórczo w demokracji.

"Kompozytorzy polscy 1918-2000" - Marek Podhajski o książce

Kompozytorzy polscy 1918-2000 - postscriptum

Referat prof. Marka Podhajskiego

Pierwszy człon tematu mego wystąpienia – Kompozytorzy polscy 1918-2000 – to tytuł książki. Ukazała się drukiem w 2007 roku i wydana została przez uczelnie muzyczne w Warszawie i Gdańsku - Wydawnictwo Akademii Muzycznej im. S. Moniuszki w Gdańsku

To praca zbiorowa, nad którą pracowałem osiem lat. Składa się z dwóch tomów – Eseje i Biogramy. W pierwszym przedstawiona jest szeroka panorama zdarzeń społecznych, politycznych, kulturowych, na tle których rozwijała się muzyka polska XX wieku. Wśród autorów – wybitne nazwiska, że wspomnę o Normanie Daviesie, Włodzimierzu Kotońskim, Witoldzie Lutosławskim, Janie Nowaku-Jeziorańskim czy Januszu Żarnowskim. Tom drugi zwiera z kolei około 1300 biogramów, napisanych przez blisko 150 autorów. Reprezentują oni teoretyków i muzykologów, pochodzących z nieomal wszystkich ośrodków w kraju. I tu również nazwiska wybitne obok mało znanych. Ci ostatni prawdopodobnie osiągną ten status w przyszłości.

Drugi człon tytułu – postscriptum – czyli dopisek do artykułu, listu. Będzie ten dopisek refleksją, jaka zrodziła się po publikacji książki,refleksją wskazującą na dalsze plany zmierzające do szerokiego upowszechnienia wiedzy o dokonaniach polskich kompozytorów. Ale najpierw o samej strukturze książki i czynnikach, które zadecydowały o jej powstaniu.Były dwa główne źródła inspiracji, które wzajemnie się dopełniają. Pierwsze z nich to przekonanie, że osiągnięcia polskich kompozytorów XX wieku są w równym stopniu wybitne, co mało znane. Drugie, to inspiracja płynąca z konstatacji Andrzeja Chłopeckiego. Przytacza on takie fakty.

Na przełomie lat 1991/1992 Leo Gerhartz, koordynator trzech sezonów koncertowych Europejskiej Unii Radiowej, rozesłał do radiofonii zrzeszonych w Unii spis najwybitniejszych, jego zdaniem, utworów muzycznych XX wieku, obejmujący 289 pozycji. Utwory te, zdaniem Gerhartza, powinny zostać uwzględnione w programach cyklu kilkudziesięciu koncertów, których celem byłaby właśnie prezentacja arcydzieł muzycznych mijającego stulecia.

Andrzej Chłopecki,[1] analizując spis Gerhartza zauważa m.in., że muzyka polska jest usytuowana na tej liście na 12 miejscu i reprezentowana przez 10 utworów 4 kompozytorów:

  • Witolda Lutosławskiego trzy symfonie, Koncert na orkiestrę i 3 Poémes d’Henri Micheaux [2],
  • Karola Szymanowskiego IV Symfonia, Stabat Mater,
  • Krzysztofa Pendereckiego Tren i Pasja według św. Łukasza
  • Ignacego Jana Paderewskiego Symfonia h-moll.

Oczywiście, spis Gerhartza, jak każdy wybór, jest propozycją subiektywną. Daje jednak do myślenia. Narzucają się zwłaszcza następujące spostrzeżenia. Po pierwsze, bardzo mała jest grupa kompozytorów, z którymi opinia światowa kojarzy sobie najwybitniejsze dokonania polskiej muzyki XX wieku. Po drugie, twórcy, z którymi te skojarzenia są związane, to przede wszystkim ludzie doskonale znani na Zachodzie, nie tylko jako kompozytorzy. Po trzecie, co narzuca się jako wniosek, wiele jest jeszcze do zrobienia w sprawie promocji muzyki polskiej zagranicą. Dodajmy, nie tylko zagranicą, ale także i w kraju, gdyż młodzież szkół muzycznych wszystkich stopni, nawet ta kończąca studia, niewiele niestety wie o polskich kompozytorach współczesnych i ich dorobku. Nie można jej za to winić. Dużo wprawdzie napisano na temat polskiej muzyki współczesnej, jednakże, informacje na ten temat są rozproszone i zawarte w różnorodnych źródłach. Nie sposób ogarnąć morza tych danych szczegółowych. W tym kontekście odczuwa się brak opracowania, które by w sposób zwarty i przystępny prezentowało dokonania polskich kompozytorów. I to nie tylko biogramy twórców, ale także teksty omawiające polityczne, społeczne i kulturowe uwarunkowania rozwoju muzyki polskiej w XX wieku. Bo bez znajomości tych uwarunkowań trudno jest zrozumieć meandry rozwoju polskiej kultury w minionym stuleciu, w tym także kultury muzycznej.

Nakreślone powyżej cele badawcze wywarły wpływ na koncepcję planowanej książki. W układzie jej treści można wyróżnić syntezy i hasła osobowe. Syntezy obejmą trzy rozdziały dotyczące dziejów Polski w XX wieku: jej historii, szeroko rozumianej kultury i kultury muzycznej. Za ramy czasowe badań przyjęliśmy jednak nie mechanicznie rozumiane daty wyznaczające początek i koniec XX wieku, lecz okres istnienia Polski Odrodzonej, tj. od momentu odzyskania niepodległości w 1918 do końca 2000 roku. Pierwotny zamysł przesunięcia dolnej granicy czasowej na początek XX wieku, a więc na rok 1901 został zaniechany. Implikowałby on bowiem badania nad kulturą muzyczną w całym okresie zaborów, bez których to nie można by zrozumieć specyfiki rozwoju tej kultury w ostatnich dekadach poprzedzających odzyskanie niepodległości. A takie rozszerzenie tematu nie mieściłoby się w jego pierwotnej koncepcji, która zakładała skupienie uwagi wyłącznie na muzyce polskiej XX wieku.

Już na początku badań trzeba było udzielić sobie jednoznacznej odpowiedzi na dwa, pozornie proste, ale o znaczeniu podstawowym pytania. A więc, kogo nazywamy kompozytorem i dalej – kto jest kompozytorem polskim. Wydaje się, że pytania te graniczą z banałem, a intuicja podpowiada oczywiste odpowiedzi, np. kompozytor, to profesjonalista zajmujący się komponowaniem, a kompozytor polski, to obywatel Polski. Gdy się jednak im bliżej przyjrzymy okaże się, że sprawa nie jest taka prosta.

Poszukując odpowiedzi na pierwsze pytanie – kogo nazywamy kompozytorem – skorzystałem z doświadczeń, które nabyłem przy pisaniu książki Dictionary of Icelandic Composers, pierwszego tego rodzaju słownika w historii muzyki. Krótka dygresja. Życie muzyczne w Islandii ma swoją specyfikę. Mogłem się jemu bliżej przyjrzeć w czasie 15 letniego pobytu w tym kraju. Otóż, co najważniejsze, rzuca się w oczy wysoki stopień umuzykalnienia społeczeństwa, wysoki status społeczny muzyki. Dość powiedzieć, że w tym małym liczebnie kraju, o populacji mniejszej niż 300 tys. mieszkańców działa 5 orkiestr symfonicznych, w tym dwie stałe, opera, balet, dziesiątki chóralnych i instrumentalnych zespołów. Koncerty Islandzkiej Orkiestry Symfonicznej (Sinfóníuhljómmsveit Íslands), często z udziałem solistów o światowej renomie, odbywają się co tydzień i są transmitowane na radiowej antenie. W prasie i w programach radiowych koncerty są zawsze anonsowane, często wzbogacane o wywiady z solistami i zawsze recenzowane. Nie ma wprawdzie specjalistycznego pisma muzycznego, ale wychodzi miesięcznik Tónlist (Muzyka), który obejmuje kserokopie anonsów, wywiadów i recenzji z imprez muzycznych, jakie odbyły się w kraju w danym miesiącu. Życie koncertowe wzbogacają występy licznych zespołów kameralnych i chóralnych oraz festiwale muzyczne (5 stałych festiwali). W kraju działa szereg organizacji muzycznych, w tym Islandzkie Centrum Informacji Muzycznej (Íslensk tónverkamiđstöð) założone już w 1968 roku. Islandzki system edukacji muzycznej opiera się na unikalnych założeniach prawnych z roku 1975, które umożliwiają różnym grupom społecznym zakładanie szkół muzycznych przy szkołach ogólnokształcących, dzięki czemu nauczanie muzyki może być wplecione w codzienny rytm zajęć szkolnych. W konsekwencji, w Islandii działa przeszło 70 szkół muzycznych, do których uczęszcza blisko 20% młodzieży szkolnej. Są to głównie szkoły umuzykalniające, do których może zapisać się każdy, bez względu na wiek. Opłacane są w części przez samych uczniów, ale głównie z budżetu miast lub osiedli, w których funkcjonują.

Środowisko kompozytorskie stanowi szczególnie ważny element życia muzycznego Islandii. W 1996 roku Związek Kompozytorów liczył około 60 osób. Kompozytorzy zrzeszeni w tym związku kształcili się w Europie (Niemcy, Holandia), a po II wojnie światowej - głównie w USA. Zakres ich zainteresowań obejmuje wszystkie gatunki muzyczne, a kompozycje odbijają charakterystyczne tendencje stylistyczne panujące w muzyce naszego stulecia.

Dwie specyficzne cechy środowiska kompozytorskiego Islandii zasługują na uwagę. Pierwsza z nich dotyczy kwalifikacji kompozytorów. Tak więc, obok profesjonalistów, działa tu liczna grupa kompozytorów-amatorów tworzących głównie pieśni, często wraz z tekstami. Ta grupa twórców zdecydowanie dominowała w XIX stuleciu, ale jest również wyraziście obecna w naszych czasach. Cecha druga dotyczy rodzajów muzyki szczególnie preferowanych. Są nimi muzyka kameralna i wokalna; ta ostatnia na głos solowy z akompaniamentem i na chór. Obie wspomniane cechy osadzone są głęboko w lokalnej tradycji muzycznej i wiążą się niewątpliwie z kultywowaniem muzyki w małym i izolowanym środowisku.

Prace nad słownikiem kompozytorów islandzkich rozpocząłem od skompletowania listy kompozytorów. I wówczas okazało się, że lista twórców zrzeszonych w Związku nie obejmuje wielu nazwisk, wielu twórców, których utwory były mi znane, wykonywane przez radio, nagrywane na płytach. Przyglądnąłem się twórczości tych kompozytorów. Dla przykładu, jeden z nich był profesjonalistą, ale po studiach …. malarskich w Londynie (Sigfús Halldórsson), inny – policjantem (Bjarni Júlíus Gíslason), jeszcze inny – po studiach filozoficznych (Stefán S. Stefánsson), jeszcze inny – farmaceutą (Stefán Sigurkarlsson), tłumaczem (Stefán Figurðsson), fryzjerem (Matthías Karelsson), bibliotekarzem (Ingi Þór Kormáksson), aktorem (Hörður Torfason), politykiem (Finnur Torfi Stefánsson) itp. Lista zawodów reprezentowana przez tych muzyków była ogromna i zróżnicowana. To, co ich łączło, to umiłowanie muzyki i komponowanie. Byłoby jednak nieporozumieniem, gdyby z tych stwierdzeń wyprowadzić wniosek, że środowisko kompozytorskie Islandii obejmuje głównie amatorów. Trzon tego środowiska stanowią oczywiście dobrze wykształceni zawodowi muzycy, ale nie tylko po studiach kompozytorskich. Są wśród nich skrzypkowie, wiolonczeliści, kontrabasiści, śpiewacy, fleciści, organiści, pianiści, dyrygenci itp. Jednakże, co godne podkreślenia, wiele utworów kompozytorów nie zrzeszonych, muzyków-amatorów, cieszy się znaczną popularnością. Ich muzyka żyje, jest grywana i nagrywana, wykonywana, śpiewana. Jakże nie uznać ich za kompozytorów?

Tak krystalizowało się moje przekonanie, kogo można nazwać kompozytorem. Dałem jemu wyraz nie tylko w słowniku kompozytorów islandzkich, ale także w przedstawianej teraz publikacji, dotyczącej polskich kompozytorów. Tak więc, w moim przekonaniu kompozytorem jest twórca chociażby jednej kompozycji, utworu, który zaistniał jako fakt artystyczny. „Zaistnienie” rozumiem przede wszystkim jako publiczne wykonanie utworu. „Wzmacniają” je wszelkiego rodzaju formy upowszechnienia utworu, takie jak: druk, powielanie, afisze, programy, nagrania, transmisje w mediach, opinie, recenzje itp. Takie rozumienie terminu „kompozytor” wyznacza jednak nadal pole badawcze o szerokiej rozpiętości. Konieczne było sformułowanie pewnych kryteriów, które by to pole precyzyjniej określało. Pierwsze ograniczenie, jakie przyjąłem, dotyczyło rodzaju muzyki będącej przedmiotem mojej uwagi; interesowali mnie wyłącznie kompozytorzy tzw. muzyki klasycznej. Jest to wprawdzie termin nieostry, ale intuicyjnie dobrze wyczuwalny. Eliminuje twórców, których sfera zainteresowań ogranicza się wyłącznie do tworzenia tzw. muzyki lekkiej, rozrywkowej, pozostawia natomiast w polu badawczym kompozytorów uprawiających oba te rodzaje muzyki, a także piszących muzykę sceniczną, filmową, teatralną, podejmujących próby syntezy muzyki klasycznej z inną, np. z jazzową. Drugie ograniczenie dotyczło kwalifikacji kompozytorów. Przyjąłem, zgodnie z definicją terminu „kompozytor”, że takie czynniki jak: wykształcenie muzyczne, przynależność do związków twórczych itp. nie będą miały pierwszoplanowego znaczenia w uznaniu danego twórcy za kompozytora.

Podobnie działałem kompletując listę kompozytorów do książki o polskich muzykach. Pragnąłem nie pominąć nikogo, kto swym twórczym trudem, chociażby najmniejszym, wpisał się w bieg historii muzyki polskiej w XX wieku. Wraz z gronem współpracowników staraliśmy się być w równym stopniu rzetelni, co skromni i nie dopuścić do sytuacji, by subiektywne oceny dorobku przeszłości zepchnęły w zapomnienie jakiegokolwiek z twórców tego dorobku. Nasze zadanie rozumieliśmy bowiem jako dokumentowanie dokonań polskich kompozytorów, a nie wartościowanie ich dorobku. Szczególnie jest mi bliska idea wyrażona przez Guido Adlera: gmach stylu składa się zarówno z postaci wielkich jak i małych; by uzyskać pełny jego wizerunek należy badać wszystkie.[3] Dążyliśmy więc do nadania książce maksymalnej pojemności, z punktu widzenia liczby przedstawionych w niej haseł osobowych. Stąd też znajdziemy w niej nie tylko hasła rozbudowane treściowo, ale i także hasła szczątkowe, rejestrujące jedynie najprostsze fakty, wymagające pogłębienia. Obecność tego rodzaju haseł jest jednak ważna gdyż wskazuje na kierunek, w którym mogłyby być prowadzone dalsze badania w przyszłości.

Udzielenie odpowiedzi na pytanie, kogo można uznać za kompozytora polskiego też nie było łatwe. Była to sprawa o podstawowym znaczeniu przy ustalaniu listy kompozytorów. Narzucające się zdroworozsądkowe rozwiązanie tego problemu sugerujące, że kompozytorem takim będzie po prostu kompozytor polskiej narodowości mogłoby, co najwyżej, w ograniczonym zakresie, okazać się przydatne i to wyłącznie do badań nad środowiskiem kompozytorskim po II wojnie światowej. A więc w czasie, kiedy to, w wyniku zbiorowych mordów, masowych deportacji i zasadniczych zmian granic struktura etniczna społeczeństwa polskiego stała się homogeniczna. Nie może być natomiast odnoszone do wielonarodowościowego państwa polskiego w okresie międzywojennym.

Bliskie jest mi stanowisko Joachima Lelewela, który już w 1836 roku pisał: Ukrainiec, Kaszub, Rusin, Wielko-lub Małopolanin, Litwin, Podolanin, Żmudzin, Mazur, Wołynianin i jakiej bądź ziemi dawnej Rzeczypospolitej syn jest Polakiem i w tym jedynie nazwisku calość naszą widzimy.[4] Wielu współczesnych polskich uczonych wypowiada się w tym samym duchu. Tadeusz W. Łepkowski efektownie i lapidarnie wyraża tę samą myśl stwierdzając: Naród polski był, jeśli się tak można wyrazić, wielonarodowy.[5] Antonina Kłoskowska pisze:”. „(...) każda duża zbiorowość narodowa musi być „wspólnotą wyrażoną” (...) Oznacza to, że musi odwoływać się do całego zasobu symboli, wartości, wiedzy i przedstawień, które mogą być wspólne różnym grupom, kategoriom i jednostkom w obrębie tej zbiorowości”.[6] Polakiem, w świetle tej wypowiedzi, jest więc członek owej „wspólnoty wyrażonej”, a więc po prostu wspólnoty kultury. O „polskości” nie będzie więc rozstrzygać ani narodowość, ani też język lecz współuczestnictwo w polskiej kulturze, świadomość przynależności do tej kultury.

Co się tyczy tej ostatniej Jerzy Tomaszewski powiada, że świadomość narodowa nie jest „właściwością istniejącą zewnętrznie, lecz powstaje, trwa (a niekiedy zanika lub się zmienia) jedynie w umyśle ludzi. Świadomość możemy analizować przede wszystkim na podstawie deklaracji zainteresowanch”[7]. A Henryk B. Samsonowicz dodaje: Strzeżcie się tych, którzy chcą mieć monopol na ocenianie, kto należy do takiej wspólnoty jak naród. Może do niej należeć każdy, kto dobrowolnie poczuwa się do związku z tą wspólnotą.[8]

To byłyby najważniejsze problemy związane z pierwszym członem tematu mego wystąpienia – Kompozytorzy polscy 1918-2000. Przejdźmy do drugiego – postscriptum. Już wcześniej, przed ukazaniem się drukiem wersji polskiej miałem świadomość, że wersja ta jest ważnym, ale nie jedynym etapem na drodze do osiągnięcia celu. A cel ten widziałem szeroko, jako promocję wiedzy o Polsce, o polskiej kulturze, o dokonaniach polskich kompozytorów, adresowaną nie tylko do polskiego czytelnika, ale do czytelnika zagranicznego.

Wszyscy wiemy, że możemy się szczycić osiągnięciami polskich kompozytorów. Nie musimy mieć pod tym względem żadnych kompleksów, w stosunku do Zachodu. Mamy czym się chwalić. Problem w tym, że się za mało chwalimy. I dlatego świat postrzega nas przez pryzmat dokonań 4 kompozytorów, na co wskazuje wspomniana już wcześniej lista Gerhartza.

Planowana wersja angielska nie będzie prostym tłumaczeniem wersji polskiej. W tomie Eseje pominięte zostanie Kalendarium najważniejszych wydarzeń wydarzeń polskim życiu muzycznym, dojdą natomiast dwa nowe teksty: o minimalizmie oraz o nowym pokoleniu kompozytorów polskich na początku XXI wieku. Zmianie ulegnie także tom Biogramy. Obejmie hasła, których wybór zostanie dokonany według następujących kryteriow:

= laureaci kompozytorskich nagród międzynarodowych,

= kompozytorzy, laureaci innych niż kompozytorskie nagród międzynarodowych,

= muzycy polscy znani dobrze zagranicą z innej niż kompozytorska działalności, zajmujący się także marginalnie działalnością kompozytorską (np. Maksymiuk, Skrowaczewski, Krenz, Klecki, Czyż, Rowicki ),

= polscy kompozytorzy żyjący i tworzący zagranicą, bez względu na odnoszone sukcesy kompozytorskie,

= polscy kompozytorzy tworzący i zamieszkujący w kraju, laureaci krajowych konkursów kompozytorskich,

= polscy kompozytorzy tworzący i zamieszkujący w kraju, nie będący laureatami konkursów kompozytorskich, ale wyróżnieni nagrodami państwowymi lub związków twórczych,

= polscy kompozytorzy, nie będący laureatami krajowych konkursów kompozytorskich, posiadający jednak bezsporne zasługi dla rozwoju regionalnej kultury muzycznej,

= polscy muzycy, znani z osiągnięć innych niż kompozytorskie, zajmujący się także marginalnie kompozycją (np. Gieburowski, Feich, Mrowiec, Ir. Pawlak),

= kompozytorzy najmłodszej generacji, którzy zaistnieli po 2000 roku, cieszący się uznaniem za dokonania kompozytorskie.

Obliczyłem, że tak zbudowany tom Biogramy będzie mniejszy niż w wersji polskiej i obejmie nie 1300 lecz około 800 haseł. Zmianie ulegnie także tytuł książki: Polish Music. Polish Composers 1918-2007. Oznacza to, że dokonane zostaną uaktualnienia haseł żyjących kompozytorów za lata 2000-2007, które obejmą nowe, ważne fakty biograficzne oraz spisy kompozycji. Całość książki planowana jest jako edycja jednotomowa.

Tyle wyjaśnień co do członu postscriptum z tematu mego wystąpienia. Takie są moje plany. Na zakończenie jeszcze jedna refleksja. Całość tych zamierzeń pozostaje, niestety, w sferze planów. Nie mam środków finansowych na ich realizację. Na etapie wstępnym chodzi przede wszystkim o honoraria dla tłumaczy, a w dalszej perspektywie – za wykonanie składu i pokrycie kosztów druku. Z głęboką wdzięcznością przyjmę każdą pomoc: sponsorów, merytoryczną, a także gotowość jakichkolwiek instytucji (uczelni, związków twórczych, oficyn wydawniczych itp.), które zechciałyby, na prawach współwydawcy, uczestniczyć w realizacji tego projektu. Bo to ważna sprawa. Ważna dla nas wszystkich. Opracowanie wersji książki w języku angielskim to, moim zdaniem, jedyna, efektywna droga, aby pokazać światu, że nie jesteśmy pariasami w rodzinie narodów europejskich, ale wnosimy do niej wartości najwyższej rangi – wybitne dokonania w dziedzinie kultury. W tym sensie moja wypowiedź wpisuje się w główny temat konferencji – Muzyka jako przesłanie prawdy i piękna, a w szczególności w obszar tematyczny – Dzieło muzyczne na przestrzeni kultury i historii.

[1] A. Chłopecki: O recepcji polskiej muzyki 1945-1995. /W:/ Muzyka polska 1945-1995. Akademia Muzyczna w Krakowie, Kraków 1996, s. 357-381.

[2] Lista była układana przed powstaniem IV Symfonii

[3] Cytuję za: Introductio musicae 4. Analiza i interpretacja dzieła muzycznego. Wybór metod.. AM w Krakowie, AM w Gdańsku, 1990. s. 39.

[4] Polska myśl demokratyczna w ciągu wieków. Antologia.M. Kridl, W. Malinowski, J. Wittlin (opracowanie). Warszawa 1987, s. 113.

[5] T. Łepkowski: Uparte trwanie polskości. Londyn – Warszawa 1989, s. 27.

[6] A. Kłoskowska: Kultury narodowe u korzeni. Warszawa 1996, s. 45.

[7] J. Tomaszewski: ibidem.

[8] Wypowiedź H.B. Samsonowicza, skierowana do młodzieży, zamieszczona na łamach Rzeczypospolitej, nr 35063X z dnia 06.06.2000, s. 3.

Tekst został opublikowany za zgodą autora.


Materiały opublikowane na stronie Stowarzyszenia Artystów Polskich podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z materiałów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Stowarzyszenia Artystów Polskich.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej o plikach cookies, oraz jak je usunąć, przeczytaj politykę prywatności.

Akceptuję pliki cookies z tej strony.

EU Cookie Directive Module Information